Słabości Kolejorza
Bez kategorii, Inne Listopad 8th, 2011Nie tylko pucharami człowiek żyje – mówił niedawno na jednej z konferencji pomeczowych trener Lecha Poznań Jacek Zieliński i powtórzył, że jego piłkarze równie mocno i starannie jak do potyczek w Lidze Europejskiej szykują się także do pojedynków naszej ekstraklasy. Widząc, jakie ostatnimi czasy Kolejorz osiąga na polskim podwórku rezultaty, te słowa brzmią prawie tak prawdziwie, jak Jola Rutowicz przytaczająca Goethego.
Skoro Liga Europejska, czyli de facto druga liga Starego Kontynentu tak bardzo fizycznie daje popalić mistrzom naszego kraju, aż strach wyobrażać sobie co by było, gdyby Kolejorz awansował do Ligi Mistrzów. Poziom w niej przecież o wiele wyższy, a i presja większa. To, jak tragicznie spisuje się w obecnych rozgrywkach ekstraklasowych Lech jest co najmniej dziwne. Przecież roszady w klubie przy Bułgarskiej były trafione, o czym świadczą np. miłe dla oka starcia Lecha w pucharach. Dlaczego gra więc tak słabo przeciwko ekipom, które powinien konsumować w całości? Tegoroczną formę zawodników Zielińskiego można spokojnie porównać do tego, jak w TBL (ekstraklasie koszykarzy) grają mistrzowie kraju z Gdyni, którzy ponieśli porażkę chociażby na inaugurację w Zielonej Górze z tamtejszym Zastalem, który jest przecież żółtodziobem i dysponuje jakieś 50 razy mniejszym budżetem od Prokomu.
Całe szczęście przynajmniej, iż w Lechu na europejskich salonach coraz lepiej prezentują się polscy piłkarze. Marcin Kikut, Grzegorz Wojtkowiak, Sławomir Peszko czy Jakub Wilk wchodzą na boisko systematycznie, często stanowią nawet o sile napędowej Kolejorza. Jeżeli Lech w dalszym ciągu będzie odnosił tak zaskakujące rezultaty jak remis w Turynie z Juventusem, może do Mistrzostw Europy kolejny po Robercie Lewandowskim młody, polski zawodnik Kolejorza wyjedzie zagranicę, gdzie na pewno stałby się bardziej wszechstronnym piłkarzem, co z kolei dobrze zrobiłoby polskiej kadrze.
Recent Comments